Kaszuby Trip

Plan był następujący: jedziemy do Malborka. Pojechaliśmy znacznie dalej! Kaszuby Trip to czterodniowa wyprawa rowerowa o charakterze typowo rekreacyjnym.

Dzień pierwszy

Bydgoszcz - Koronowo - Tuchola - Rytel - Swornegacie

W pierwszy dzień zaplanowaliśmy wyjazd z Bydgoszczy w kierunku Swornychgaci. Trasa miała wieść głównie niebieskim szlakiem Brdy. Z Bydgoszczy wyruszyliśmy o 9:00 z pod Muzeum Wodociągów w Myślęcinku w kierunku Smukały i dalej do Janowa. Za Janowem zaczęło mżyć. Najpierw opad był niewielki, lecz z biegiem czasu przybierał na sile. Na szczęście zanim dojechaliśmy do Samociążka zaczęło się przejaśniać. Przejeżdżamy przez Koronowo i kierujemy się na Serock. We wsi Nowy Jasiniec pierwszy postój na bułkę i banana.

Cały czas kierujemy się niebieskim (rowerowym) szlakiem Brdy. Za Świekatowem wjeżdżamy w las (droga cały czas asfaltowa), mijamy rezerwat przyrody Czapliniec Koźliny. Mijamy Klonowo, Bysławek i dojeżdżamy do Szumiącej. Wjeżdżamy na zatłoczoną drogę nr 240, a po kilkuset metrach kierujemy się do lasu. Niestety jakość drogi na tym odcinku nie zachwyca. Na szczęście widoki w Świcie zrekompensowały wszystko :).

W Tucholi zmieniliśmy szlak z niebieskiego na czarny. Na obiad zatrzymaliśmy się po przejechaniu 84 km. w Białowieży. Następnie ruszamy przez Stobno w kierunku Raciąża. Za Raciążem zatrzymujemy się kilka razy aby podziwiać kajakarzy i meandrującą Brdę. Po chwili wjeżdżamy ponownie na niebieski szlak prowadzący do Rytla. Tutaj zaczyna się bardzo ciekawy odzcinek ponieważ po lewej stronie w dolinie znajduje się Brda, a po prawej tuż przy jezdni Wielki Kanał Brdy. Chwila przerwy na posłuchanie koncertu Shazzy i kręcimy dalej w kierunku Klosnowa. Tam zatrzymujemy się na zwiedzanie Wyłuszczarni Nasion (a dokładnie szyszek). Obiekt składa się z zabytkowego budynku wybudowanego w 1913 r. oraz nowoczesnej hali, do której kilka lat temu przeniesiono cały proces wyłuszczania szyszek.

To był nasz ostatni przystanek. Za Klosnowem wjeżdżamy do utwożonego w 1996 r. Parku Narodowego "Bory Tucholskie", który jest częścią największego kompleksu leśnego w Polsce. Przez park prowadzi dobrej jakości droga, którą docieramy do Drzewicza, a następnie do Swornychgaci. Do malowniczego zakątka Ziemi Zaborskiej leżącego na północnym brzegu jeziora Krasińskiego docieramy przed dwudziestą. Zaczynamy rozglądać się za noclegiem. Pierwsza próba i sukces. Pokój z widokiem na jezioro.

Dzień drugi

Swornegacie - Brusy - Kościerzyna - Kartuzy

Dzień drugi zaczęliśmy od kawy na tarasie:) Potem szybkie śniadanko, pakowanko i przed dziewiątą byliśmy gotowi na dalszą przygodę. Niebo straszyło ciemnymi chmurami jednak przebijające nieśmiało słońce ostatecznie wygrało walkę, a i wiatr sprzyjał delikatnie pchając. Druga część trasy była bardziej wymagająca. Nie było dłuższych płaskich odcinków. Cały czas albo w górę, albo w dół. Co prawda przewyższenia nie były wielkie, ale trasa wymagała włożenia większego wysiłku. Do Brus jechaliśmy szutrowymi i asfaltowymi drogami rowerowymi.

Za Brusami skierowaliśmy się na Leśno i dalej na Lubnię. Trasa wiodła przez malownicze lasy. Zatrzymaliśmy się w Wielu nad brzegiem jeziora Wielewskiego. Szybka decyzja czy jedziemy ruchliwą szosą. Pojechaliśmy w kierunku Borska przez las. droga była dobra i po drodze spotkała nas niespodzianka. Trafiliśmy do miejsca gdzie swój bieg rozpoczyna Kanał Wdy. Kanał został wybudowany w 1840 r., jako najstarszy z systemu kanałów melioracyjnych, nawadniających suche tereny Borów Tucholskich. Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Najpierw Wdzydze Tucholskie, następnie Wdzydze Kiszewskie, Sycowa Huta i Kościerzyna. Tu zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek i obiad.

Z Kościerzyny udaliśmy się w podróż w kierunku Stężycy. Jednak bardzo duży ruch aut wymusił na nas decyzję o zjechaniu w las. Decyzja okazała się trafna ponieważ jechaliśmy nad brzegiem malowniczych przepływowych jezior rynnowych stanowiących szlak wodny "Kółko Raduńskie". Po krótkim postoju w Ostrzycach parę chwil i byliśmy w Kartuzach. Szybko znaleźliśmy miejsce do spania nieopodal jeziora Karczemnego i wykończeni udaliśmy się na spoczynek.

Dzień trzeci

Kartuzy - Gdańsk - Tczew - Malbork

Dzień trzeci przywitał nas ciepło i słonecznie (niestety). Kartuzy opuściliśmy drogą nr 224 jednak szybko ją opuściliśmy wjeżdżając do lasu i kierując się na Kiełpino. Byliśmy mile zaskoczeni ponieważ przez 40 km jechaliśmy praktycznie cały czas w dół. Wyruszyliśmy z wysokości 220 m.n.p.m. aby po 40 kilometrach znaleźć się nad rzeką Motławą na ok. 50 m.n.p.m. Od tego momentu mieliśmy wrażenie, że trasa była płaska jak deska. Wzdłuż Motławy dojechaliśmy do wsi Czatkowy przed Tczewem gdzie zboczyliśmy z czerwonego szlaku i wjechaliśmy na wał przy Wiśle.

W Tczewie jechaliśmy bulwarami nad Wisłą podziwiając m. in. remontowany zabytkowy Most Lisewski. Wybudowany w latach 1851 - 1857 most liczący 837 m długości, wsparty na siedmiu filarach był najdłuższym w Europie i jednym z największych na świecie. Niestety most drogowy jest nieczynny więc musieliśmy przejechać jeszcze 4,5 km do mostu Knybawskiego i stamtąd DK nr 22 podążaliśmy w kierunku Malborka. Mimo dużego natężenia ruchu jechało się dobrze, a to za sprawą szerokiego pobocza. Niestety po kilku kilometrach pobocze znikło, a jazda ruchliwą krajówką stała się bardzo nieprzyjemna. Nikomu nie polecam tego odcinka.

Do Malborka dotarliśmy wcześnie więc postanowiliśmy zapuścić się w głąb żuław i odwiedzić rodzinne strony Pawła. Z powrotem byliśmy pod zamkiem krzyżackim ok. godz. 21:00, szybko znaleźliśmy nocleg, po czym wybraliśmy się na krótką wycieczkę. Do pokoju wróciliśmy wykończeni i spaleni przez słońce.

Dzień czwarty

Malbork - Smętowo Graniczne - Pociąg - Bydgoszcz

Odległość do pokonania na ten dzień to ok. 160 km. Ze względu na przeciążone kolano jednego z nas wiedzieliśmy, że w grę wchodzi nawet wycieczka na PKP Malbork Główny. Jednak po licznych zabiegach Apapem Extra udaliśmy się w podróż lokalną drogą wiodącą wzdłuż rzeki Nogat. Przejechawszy przez Rezerwat Las Mątawski zatrzymaliśmy się na chwilę przy ujściu Nogatu do Wisły. Królową polskich rzek przekroczyliśmy mostem, który znajduje się w ciągu DK nr 90. Następnie skręciliśmy w kierunku wsi Opalenie i Rezerwatu Przyrody Opalenie. O 15:30 dojechaliśmy do Smętowa Granicznego. Rzutem na taśmę kupiliśmy bilet na pociąg, którym dojechaliśmy do Bydgoszczy.

Przez te cztery dni zwiedziliśmy bardzo dużo, ale jeszcze więcej ciekawych miejsc czeka na odkrycie.

Zapraszam również do odwiedzenia galerii.