Syngenta Koronowo Challenge 2017 - te zawody zapamiętają wszyscy!

W przedostatnią sobotę kwietnia startowaliśmy w "Syngenta Koronowo Challenge 2017". Te zawody każdemu dały w kość! Trasa była malownicza, a zarazem dość trudna. Na dodatek ta pogoda... słońce, wiatr, przenikliwe zimno, deszcz i gradobicie.

Start zawodów usytuowany był w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim. Trasa wiodła jego urokliwymi zakątkami oraz wzdłuż Rynny Jezior Byszewskich. Do pokonania była między innymi zapora wodna, most kolejki wąskotorowej (najwyższy w europie), żwirownia, tor off-roadowy, fragment nieczynnej linii kolejowej, oraz park Grabina.

Do Koronowa udaliśmy się w 6-cio osobowym składzie: Michał, Paweł, Mariusz, Tomek, Sebastian i Michał :). Humory w przeciwieństwie do pogody dopisywały. Wszyscy startowaliśmy na krótkim dystansie - 47 km (ok. 500 m przewyższenia). Po krótkiej rozgrzewce zameldowaliśmy się na starcie, aby zająć miejsce w pierwszym sektorze. Start poszedł gładko, krótki odcinek po asfalcie z wiatrem, przejechanie przez zaporę na Brdzie i pierwszy singiel nad zalewem. Mariusz i Michał uplasowali się w czołówce, parę metrów za nimi podążał Tomek. Później zrobiło się szerzej, a stawka była już rozciągnięta. Po ok. 15-stu kilometrach ciekawa przeszkoda: jazda po nieczynnych torach kolejowych. Niejeden stracił tam powietrze w kołach. Za torami szybki asfaltowy zjazd, nad jezioro. Następnie polami, wąwozami i torem do off-roadu kilka razy w górę i wdół.

Po po wydostaniu się z Rynny Jezior Byszewskich do przejechania był spokojny odcinek polnymi drogami na szczęście większość z wiatrem. Była to cisza przed burzą, którą okazała się słynna Grabina. Strome zbocze nad Brdą chyba wszystkich zmusiło do zejścia z rowerów. Długie podjazdy, strome zjazdy, techniczne sekcje, błoto, jednym słowem kwintesencja MTB. Niejeden zawodnik zaliczył tu glebę :). Za parkiem do pokonania była jedna z lokalnych atrakcji turystycznych, czyli najwyższy most kolejki wąskotorowej w europie. Następnie niecałe 10 km. i meta.

Ten dzień dla większości z nas nie był udany. Po ok. 20-stu kilometrach Michał złapał gumę. Nie mając przy sobie ani pompki ani zapasowej dętki musiał czekać na pomoc kolegów z drużyny. Po ok. 10 min. nadjechał Seba (tego dnia serwismen) z dętką i pomką. Szybka akcja i jesteśmy na trasie. Po ok. kilometrze kolejna guma w tym samym kole - pech. Znowu czekanie. Tym razem z pomocą (dętką) przyjechał Paweł. Kłopoty też miał drugi Michał, który zmieniał dętkę na Grabinie i Mariusz, któremu zakleszczył się łańcuch na 10 km przed metą. Największym jednak pechowcem okazał się Paweł, który oddał swoją dętkę koledze z teamu i na ok. 20 km przed metą złapał kapcia. Niestety jemu nie miał już kto pomóc (jechał ostatni). Nie obyło się też bez upadków na śliskiej nawierzchni parku Grabiny.

Mimo tych wszystkich nieszczęść zawody należy uznać za udane. Mariusz stanął na pudle w swojej kategorii wiekowej. Zadowolony z wyniku był również Tomek, który zaliczył spory progres w stosunku do zeszłego roku. Miejsca poszczególnych osób kształtowały się następująco:

  • Mariusz Justka - 36 open - 3 kat. M5
  • Tomasz Budziński - 103 open - 25 kat. M4
  • Michał Ziemba - 219 open - 90 kat. M3
  • Sebastian Wróbel - 220 open - 91 kat. M3
  • Michał Niewiadomy - 221 open - 92 kat. M3
Więcej w tej kategorii: « II Kociewski Rajd MTB